http://www.marekwojciak.witryna.info/
20130604 193127

Marek Wójciak

Urodziłem sie w 1997 roku w Krakowie i od urodzenia choruję na porażenie mózgowe z niedowładem czterokończynowym. Chociaż urodziłem się w Krakowie to moim miastem w którym mieszkam jest Wieliczka.   Tuż po urodzeniu rokowania na przyszłość nie były dla mojej osoby optymistyczne, gdyż według nich  nie dość, że nigdy nie miałem chodzić to nadomiar złego nawet brak było szans abym siedział, pozycja pozioma miał mi być przypisana już do końca życia. Wylew krwi do mózgu, odma oskrzelowo-płucna, pękniete jelito grube, kłopoty z widzeniem oraz słuchem to w skrócie najważniejsze komplikacje zdrowotne jakie pojawiły się w pierwszych  miesiącach mojego życia. Przez cztery miesiace podłączony byłem do tlenu, gdyż moje płuca nie radziły sobie z samodzielnym oddychaniem, inkubator był moim pierwszym i dośc długo używanym łóżeczkiem.    Wraz z rodzicami chociaż na początku to tylko rodzice postanowiliśmy stawić czoło wyzwaniu i pokazać, że nawet najlepsza diagnoza lekarska nie zawsze musi się sprawdzić.Zaczęliśmy ciężką i długotrwałą rehabilitacją połączoną z zabiegami lekarskimi, leczeniem farmakologicznym oraz lekami i zabiegami medycyny dalekiego wschodu. Wszystkie te działania zaczynają powoli przynosić efekty, chociaż droga do tego, abym zaczął chodzić jest jeszcze daleka i nie widać jej końca to każdy nawet najmniejszy postęp w funkcjonowaniu  przynosi zarówno mi jak i moim rodzicom wiele radości i satysfakcji.

Poruszam sie na wózku inwalidzkim i na dzień dzisiejszy tylko dzięki niemu mogę się przemieszczać, lecz ciągle mam nadziję, że kiedyś pozbędę się wózka i stanę na własne nogi. Jak widzę moich rówieśników biegających lub grających w piłkę to jest mi smutno, zadaje sobie wtedy pytanie dlaczego ja nie mogę grać czy biegać, co takiego zrobiłem, że muszę być przykuty to wózka, lecz po chwili zwątpienia i załamania znowu zaczynam pozytywnie myśleć. Wiem że narzekaniem, pretensjami adresowanymi w próznię oraz złym nastawieniem i zwątpieniem nie pomogę sobie w walce z niepełnosprawnością. Tylko zawziętość, upartość w dążeniu do samodzielnego chodzenia mogą kiedyś pomóc zrealizować moje marzenie, chociaż  zdaje sobie sprawę z tego, iż moje szanse są niewielkie. Lecz póki jest chociaż 1% szansy czy też cień nadziei to nie mogę wątpić w to, że uda się zrobić coś co na dzień dzisiejszy wydaje się niemożliwe.

Mój "konik" a zarazem hobby to sport i polska muzyka. Są to dwie rzeczy a zarazem przyjemności bez których trudno mi wyobrazić sobie, bym był tak szcześliwy jak jestem. Te dwie rzeczy pochłaniają mnie bez reszty i wypełniają wolny czas którego ze względu na moją chorobę oraz szkołę mam niewiele. Obecnie chodze do II klasy gimnazjum w szkole integracyjnej, przyznam że jest ciężko bo nauki strasznie dużo i brakuje mi na wszystko czasu. Wyjeżdżam do szkoły o 7 rano a wracam około 15 i tak codziennie przez pieć dni w tygodniu. Z przedmiotami humanistycznymi nie mam zbyt wielkiego problemu, jakoś idze do przodu, natomiast przedmioty ścisłe to istna walka z wiatrakami, to jakby codzienne przejście przez pole minowe. Dużo nauki, czas poświęcony na dojazd i powrót do szkoły powodują że mam coraz mniej czasu na rehabilitacje, na rzecz która jest mi niezmiernie potrzebna, dlatego tak bardzo ważne sa dla mnie wyjazdy na turnusy rehabilitacyjne.

Codzienna rehabilitacja tak jest ważna, lecz dwutygodniowy turnus z niezwykle intensywną rehabilitacją jest niezbednym uzupełnieniem codziennej walki o jak najwieksząa sprawność fizyczną.

Abym miał szansę na chodzenie potrzebne są oprócz wielkiego poświęcenia rehabilitantów, lekarzy oraz rodziców i całej rodziny jeszcze środki finansowe na pokrycie kosztów wszelkiego rodzaju zabiegów oraz turnusów rehabilitacyjnych. Dlatego moi rodzice założyli w Fundacji Pomocy Osobom Niepełnosprawnym "SŁONECZKO" subkonto, na którym zbieramy pieniądze potrzebne na moje leczenie, rehabilitacje i sprzęt ortopedyczny.

Moim największym marzeniem jest samodzielne chodzenie dlatego wciąż powtarzam sobie słowa - "NIGDY NIE POZBAWIAJ NIKOGO NADZIEI, MOŻE TO WSZYSTKO CO MU POZOSTAŁO". Myślę że brak środków finansowych nie pozbawi mnie nadziei i kiedyś będe mógł powiedzieć innym, którzy znajdą się w podobnej sytuacji jak ja teraz, że można wszystko pokonać jeżeli tylko ma się nadzieję.

Szczegółowe informacje w jaki sposób można mi pomóc finansowo w pokryciu kosztów leczenia i rehabilitacji (między innymi 1% podatku) podane są w zakładce "JAK MOŻESZ POMÓC"

 


 

1% podatku w rozliczeniach za 2017 rok

Nr KRS 0000186434

koniecznie z dopiskiem: MAREK WÓJCIAK 20/W

w rubryce „Informacje uzupełniające

 

Darowizny pieniężne:

Osoby fizyczne, a także spółki osobowe, mogą odliczyć od kwoty do opodatkowania 6% dochodu (PIT), a osoby prawne 10% dochodu (CIT).

 

 


NAJWAŻNIEJSZE INFORMACJE


ROK 2015 - STYCZEŃ

Jak tylko uporam się z aparatem to zamieszcze zdjęcia z mojego chodzenia w egzoszkielecie oraz Lokomacie.

Postanowiłem, że w tym roku poszukam firmy która nawiązała by ze mna współpracę reklamową. Obserwując rynek jakoś nie zauważam żadnych przykładów aby to osoba niepełnosprawna promowała, reklamowała jakąś firmę lub produkt. Trzymajcie kciuki może się uda.

Jak ten czas szybko leci, nawet nie zauważyłem jak koniec kolejnego roku zagląda do mojego życia. Wiem wiem obiecałem wiecej infornmacji w temacie mojej rehabilitacji oraz codziennego zycia lecz niestety wyszło jak wyszło. Czy z braku czasu , chyba nie poprostu jakoś tak się stało, za co bardzo przepraszam.


ROK 2014 - GRUDZIEŃ

Jak ten czas szybko mija, ani sie zorientowałem a już minął kolejny rok. Co wydażyło się w nim ważnego, ciekawego, godnego zauważenia, na tyle interesującego aby sie podzielić??? Zacznę od tego że od grudnia uczęśczam na rehabilitacje która jest wykonywana przy pomocy EGZOSZKIELETU. Niesamowite uczucie móc chodzić, dla człowieka który głownie siedzi lub leży jest to coś czego nie da sie opisac słowami. Narazie jestem po 10 terapiach ,lecz wraz z rodzicami planujemy następne. Jak łatwo sie domyśleć jest to droga forma rehabilitacji, ale cóż przez tyle lat zdołałem się juz przyzwyczaic do tego ,iz usprawianie mojega ciała jest bardzo kosztowne. Oprócz tego byłem na 4 dwutygodniowych turnusach rehabilitacyjnych.

Jesli chodzi o inne sprawy niżw alka o moja sprawność to po kolei. Od września jestem uczniem I klasy technikum, jest ciężko ale daje rade. Byłem na meczu siatkóki Polska-Brazylia w Arenie Kraków oraz na dwóch meczach plus ligi w Częstochowie. W zakładce galeria zamieściłęm kilka zdjęć z siatkarzami.

Nadchodzi Nowy Rok dlatego zaczynam wysyłac prośby o 1% podatku. Musze troszke odciążyćr odziców.

Do usłyszenia wkrótce.


ROK 2013 - GRUDZIEŃ

Kolejny rok za mną, była tki sobie więc ani się cieszę ani smuce. W nowym 2014 a dokładniej w jego pierwszym kwartale bede musiał wysłać wiele meili z prośbą o przekazanie 1% podatku, gdyż dzieki temu będe mógł zebrać pieniądze na moją rehabilitacje i odciążyć trochę rodziców. Jest internet więc są możliwości i chęci dlatego wszystko powinno byc ok!

ROK 2013 - CZERWIEC

9 czerwiec to dzień w którym byłem na meczu siatkarskim Polska-Brazylia w Atlas Arenie. Mimo przegranej Polaków byłem bardzo zadowolony z samego faktu że mogłem być na tym spotkaniu. Siatka to jedna z moich ulubionych dyscyplin sportowych. Mecz był zacięty, mogłem na żywo zobaczyc gwiazdy zarówno polskiej jak i brazylijskiej siatkówki. Bardzo się ciesze że pomiędzy bardzo ciężką i czasami męczącą rehabilitacją moge się odprężyć i przeżyć tak cudowne chwile jak na meczu siatkarskim oraz treningu kadry w piłce nożnej. Czerwiec 2013 roku to jeden z najwspanialszych miesięcy w moim zyciu!!!!!!!!!!

W dniu 3 czerwca uczestniczyłem w treningu reprezentacji Polski w piłce nożnej który miał miejsce w Wieliczce. Udało mi sie wykorzystać fakt, że kadra zamieszkała i trenowała w moim mieście. Pogoda była fatalna cały trening strasznie padało ale jakoś wszystko udało się przeżyć. Dzięki uprzejmości Pana V-ce Prezesa Marka Koźmińskiego i ludzi związanych z kadrą nie dość, że mogłem wejść na zamknięty dla obserwatorów trening to jeszcze przed deszczem pozwolono mi się  schronić na ławce trnerskiej. Udało się zrobić nawet kilka zdjęc zamieściłem w galerii, cześć nie wyszło trudno.  Najważnieją pamiątką z tego treningu jest jednak koszulka reprezentacji Polski wraz z podpisami wszystkich piłkarzy. Koszulke przymierzyłem i nawet mi w niej do twarzy. Jeszce raz bardzo dziękuje wszystkim którzy pomogli mi w tym abym mógł uczestniczyc w treningu polskich piłkarzy. :)

ps.

Co do stanu mojego zdrowia to po operacji prawej stopy jest lepiej, powoli wracam do formy sprzed zabiegu. Byłem juz na dwóch turnusach rehabilitacyjnych w marcu i maju oraz udało mi się w Krakowie być na 11 zabiegach na Lokomacie. Te 11 razy po 60 minut dobrze wpłyneło na moje zastane po gipsie nogi.

ROK 2013 -  STYCZEŃ

Minęło 6 tygodni od operacji, niestety dalej moja noga unieruchomiona w gipsie. Byłem na wizycie kontrolnej, zrobiono zdjecie i zadecydowano że jeszcze conajmniej 4 tygodnie będe unieruchomiony w gipsie. A potem jak wszystko pójdzie dobrze to zaczynam z kopyta rehabilitacje, jezeli tylko uda sie moim rodzicą zgromadzic odpowiednie środki finansowe.

ROK 2012

Kończy sie 2012 rok ostatnio mało sie pojawiało nowych informacji na mój temat, lecz mam nadzieje zmienić to w 2013 roku. Jeszcze pod koniec starego roku dodałem kilka nowych zdjęc do mojej galerii. Zbliża sie grudzień czyli wyznaczony termin kolejnej operacji, mam nadzieje że wszystko przebiegnie dobrze i dzięki niej polebszy się stan mojego zdrowia. Teraz wszyscy trzymają kciuki żebym się nie rozchorował, bo wtedy przepadnie termin i będzie ciężko znajść nastepny w niedługiej przyszłości.Kolejny skąplikowany zabieg a potem miesiące spędzone w gipsie tak przedstawia sie moja przyszłośc na przełomie 2012 i 2013 roku. Jestem już po kolejnej operacji w moim życiu, odbyła się 14 grudnia i przez najbliższe 12 tygodni jestem a dokładniej moja prawa noga jest unieruchomiona w gipsie. No cóż tak już widocznie musi być że co jakiś czas lekarze muszą coś poprawiać w moim organiźmie abym mógł w miare normalnie funkcjonować.

ROK 2011

W tym roku obeszło sie bez operacji i poważniejszych zabiegów, mogłem skupić się na rehabilitacji i nauce. Niestety nie udało mi sie jeszcze powrócić do sprawności fizycznej sprzed operacji. Mimo iż minął już rok to dalej ciągle walcze aby wróciła sprawność oraz to co umiałem zrobić przed operacją.

ROK 2010

Jestem już po operacji lewego biodra!!!  Z każdym dniem jest lepiej, ale przez kilka dni po zabiegu ból był nie do opisania. Podobno wszystko się udało i teraz będzie tylko lepiej, lecz trzy miesięczny "pobyt" w gipsie spowodował, że zanikło mi większość mięśni na nogach. Na pokrycie kosztów operacji moi rodzice zaciągneli pożyczkę, lecz jeśli jak mówią lekarze wszystko jest Ok to warto było! Teraz tylko trzeba spłacić dług oraz znajść pieniądze na pokrycie kosztów intensywnej rehabilitacji, która jest mi obecnie najbardziej potrzebna. Codzienne ćwiczenia oraz kilka wyjazdów na turnusy rehabilitacyjne (jeden turnus to koszt 4900 zł) to teraz najważniejsze rzeczy które sprawią, iż operacja przyniesie zamierzony cel oraz szybko wrócę do formy sprzed zabiegu. Ćwiczenia, hipoterapia, zajęcia na basenie, szkoła i tak na okrągło, niby wszystko w porządku ale zaczyna mi brakować czasu aby odpocząć.

 


Serce jest bogactwem, którego się nie sprzedaje ani nie kupuje, ale które się ofiarowuje!”

 

 

 

KONTAKT:

Wpisz treść wiadomości.
Wpisz swój adres email.Przepisz kod z obrazka.